W skrócie
- Niecodzienny protest w Mogilanach: mieszkanka przebrana za szeptuchę pojawiła się na dyżurze poselskim Andrzeja Adamczyka.
- Happening miał na celu zwrócenie uwagi na kontrowersyjny przebieg nowej trasy S7 przez południe Krakowa i okoliczne miejscowości.
- Protestujący używali symboliki "demona południa", aby podkreślić negatywne skutki inwestycji drogowej dla lokalnej społeczności.
- Mieszkańcy od miesięcy domagają się zmiany planów budowy, wskazując na zagrożenia dla domów i środowiska.
Poniedziałkowe popołudnie w Mogilanach przebiegło w atmosferze, której z pewnością nie spodziewali się uczestnicy dyżuru poselskiego Andrzeja Adamczyka. Zamiast standardowych rozmów o problemach lokalnej społeczności, uwagę zgromadzonych przykuła kobieta w stroju szeptuchy. Nietypowa manifestantka, w ramach przygotowanego happeningu, próbowała „odczynić uroki” rzucone na okolicę przez planowaną budowę nowej drogi ekspresowej S7.
Akcja była wymownym sygnałem sprzeciwu wobec obecnego przebiegu trasy, która budzi ogromne emocje wśród mieszkańców południowych rejonów Krakowa oraz gminy Mogilany. Protestujący nazywają inwestycję „demonem południa”, sugerując, że jej realizacja w zaproponowanym kształcie zniszczy krajobraz, spokój mieszkańców oraz doprowadzi do wyburzeń wielu domów, które od pokoleń stanowią centrum lokalnego życia.
Szeptucha jako głos zdesperowanych mieszkańców
Wybór formy protestu nie był przypadkowy. Uczestnicy akcji podkreślają, że tradycyjne metody dialogu z decydentami wydają się być wyczerpane, a ich głosy w sprawie przebiegu S7 pozostają ignorowane. Pojawienie się postaci szeptuchy miało symbolicznie pokazać desperację ludzi, którzy czują się bezradni wobec potężnej machiny urzędniczej. „Jeśli nie słuchają naszych argumentów merytorycznych, może posłuchają głosu tradycji i przestrogi” – komentowali manifestanci zgromadzeni przed budynkiem, w którym odbywał się dyżur.
Poseł Andrzej Adamczyk, będący jedną z kluczowych postaci w kontekście planowania infrastruktury drogowej w regionie, musiał zmierzyć się z niecodzienną formą krytyki. Choć spotkania poselskie służą wymianie poglądów, tym razem to happening zdominował agendę. Mieszkańcy nie ukrywają, że ich determinacja rośnie, a każda kolejna decyzja dotycząca S7 będzie spotykała się z równie kreatywną odpowiedzią. Sprawa budowy trasy pozostaje jednym z najbardziej zapalnych punktów na mapie inwestycji drogowych w Małopolsce.
Co dalej z trasą S7?
Sytuacja w Mogilanach to tylko wierzchołek góry lodowej. Spór o to, którędy ma przebiegać kluczowy odcinek drogi ekspresowej, trwa od miesięcy. Mieszkańcy domagają się wariantów mniej inwazyjnych, które nie dzieliłyby ich miejscowości na pół ani nie przechodziły przez gęsto zaludnione tereny. Planowany korytarz drogowy wzbudza kontrowersje nie tylko ze względu na wyburzenia, ale także hałas i degradację środowiska naturalnego. Czy protest „szeptuchy” wpłynie na decyzje podejmowane w Warszawie? Na ten moment mieszkańcy zapowiadają, że nie odpuszczą i będą monitorować każdy kolejny krok inwestora, aż do momentu wypracowania satysfakcjonującego kompromisu.
