Kraków od lat należy do najdroższych rynków mieszkaniowych w Polsce. Dla wielu par oznacza to jedno: zanim w ogóle zaczną rozmawiać z bankiem, muszą zebrać kilkadziesiąt, a często ponad sto tysięcy złotych na wkład własny. W pojedynkę to zadanie na lata. We dwoje da się to zrobić szybciej, pod warunkiem że oboje macie ten sam plan.
Mieszkanie w Krakowie we dwoje: jak para może zebrać na wkład własny

Ile trzeba mieć na start
Zgodnie z Rekomendacją S Komisji Nadzoru Finansowego standardowy wkład własny przy kredycie hipotecznym wynosi 20% wartości nieruchomości. Część banków akceptuje 10%, ale zwykle wymaga wtedy dodatkowego zabezpieczenia, najczęściej ubezpieczenia niskiego wkładu, co podnosi koszt kredytu.
Przykład: przy mieszkaniu za 600 000 zł 20% wkładu to 120 000 zł. Do tego dochodzą koszty, o których pary często zapominają:
notariusz i wpisy do księgi wieczystej,
ewentualny podatek PCC i prowizja pośrednika,
przeprowadzka i pierwsze wyposażenie.
Dobrze przyjąć, że poza samym wkładem potrzebujecie jeszcze kilku procent ceny mieszkania na koszty transakcji.
Różne priorytety to norma, a nie problem
Najczęstszą przeszkodą nie jest wysokość pensji, tylko to, że partnerzy inaczej podchodzą do pieniędzy. Jedno chce odkładać każdą wolną złotówkę, drugie nie zamierza przez kilka lat rezygnować z wyjazdów, hobby czy wyjść na miasto. Oba podejścia mają sens: pierwsze chroni przed życiem od wypłaty do wypłaty, drugie przed wypaleniem w połowie drogi.
Zamiast ustalać, kto ma rację, warto połączyć oba punkty widzenia w jeden system.
Trzy pule pieniędzy zamiast jednego worka
Dobrze sprawdza się prosty podział:
wspólne – czynsz, rachunki, jedzenie i codzienne wydatki,
mieszkanie – osobne subkonto oszczędnościowe, na które oboje co miesiąc wpłacacie ustaloną kwotę,
osobiste – kieszonkowe, którym każde z was dysponuje bez tłumaczenia się.
Dzięki temu osoba oszczędna widzi, że fundusz rośnie zgodnie z planem, a osoba, która lubi wydawać, nie musi uzasadniać każdego zakupu.
Wpłaty proporcjonalne do zarobków
Jeśli zarabiacie różne kwoty, równe wpłaty szybko rodzą poczucie niesprawiedliwości. Lepiej wpłacać ten sam procent dochodu. Przy celu 2500 zł miesięcznie i pensjach 7000 zł oraz 5000 zł wychodzi to mniej więcej 1460 zł i 1040 zł. Obie osoby dokładają tyle samo w stosunku do swoich możliwości.
Jak nie stracić tempa po drodze
Zbieranie na mieszkanie trwa zwykle kilka lat, więc liczy się system, a nie zryw. Kilka zasad, które pomagają:
zlecenie stałe dzień po wypłacie – pieniądze trafiają na subkonto, zanim zdążycie je wydać,
osobny fundusz awaryjny – zepsuty samochód nie powinien uszczuplać oszczędności na mieszkanie,
krótki przegląd raz w miesiącu – 10 minut rozmowy o tym, ile już macie i czy tempo się zgadza,
zasada dla premii – z góry ustalcie, jaka część dodatkowych pieniędzy idzie na mieszkanie, a jaka jest do wydania.
Szczegółowy plan krok po kroku, z przykładami rozmów i najczęstszymi błędami par, znajdziesz w poradniku o wspólnym oszczędzaniu na dom.
Krakowski rynek nagradza przygotowanych
Na rynku, na którym dobre oferty znikają szybko, para z odłożonym wkładem i uporządkowanymi finansami ma przewagę. Może szybciej podjąć decyzję i łatwiej przechodzi ocenę zdolności kredytowej. Nie potrzebujecie identycznych priorytetów. Potrzebujecie wspólnego celu, uczciwego podziału wpłat i miejsca na własne wydatki. Reszta to konsekwencja miesiąc po miesiącu.
Artykuł sponsorowany
