W skrócie
- Zmienił się rynek oszustw na licznikach: auta elektryczne stają się głównym celem nieuczciwych sprzedawców.
- Statystyki pokazują, że „elektryki” częściej padają ofiarą manipulacji przebiegiem niż tradycyjne diesle czy benzyniaki.
- Kupujący używane pojazdy powinni zachować czujność, szczególnie podczas transakcji na krakowskich giełdach i portalach ogłoszeniowych.
- Weryfikacja historii pojazdu w bazie CEPiK to obecnie absolutna konieczność przed podpisaniem umowy.
Rynek wtórny w Krakowie przechodzi istotne zmiany, a wraz z nim modyfikują się metody działania nieuczciwych handlarzy. Przez lata kierowcy szukający używanych aut w okolicach ul. Nowohuckiej czy przy lokalnych komisach obawiali się głównie diesli z ogromnymi przebiegami, które „odmładzano” przed sprzedażą. Dziś jednak uwaga oszustów przeniosła się na segment, który do tej pory uchodził za bezpieczniejszy – samochody elektryczne.
Najnowsze analizy rynku wskazują na niepokojący trend. Okazuje się, że w przypadku aut z napędem elektrycznym, ryzyko trafienia na „skorygowany” licznik jest obecnie wyższe niż w przypadku aut spalinowych. Wynika to z faktu, że wielu kupujących błędnie zakłada, iż auta na prąd są mniej wyeksploatowane, a ich stan techniczny można ocenić „na oko”. Oszuści wykorzystują tę naiwność, cofając wskazania drogomierzy, by sztucznie podnieść wartość pojazdu, który często służył wcześniej w intensywnej eksploatacji, np. jako auto flotowe lub w car-sharingu.
Jeśli podejrzewasz, że Twój samochód to "pułapka", warto rozważyć jego zezłomowanie – dowiedz się jak to zrobić krok po kroku.
Na co uważać kupując auto w Krakowie?
Mieszkańcy Krakowa, planujący zakup używanego „elektryka”, powinni podchodzić do ofert z dużą dozą nieufności. Nawet jeśli auto wygląda jak nowe i posiada atrakcyjny przebieg, warto zweryfikować jego historię w Centralnej Ewidencji Pojazdów i Kierowców (CEPiK). Często zdarza się, że auto, które w serwisie za granicą dwa lata temu miało 150 tys. kilometrów, w krakowskim ogłoszeniu nagle „odmłodniało” o połowę. Takie praktyki są nie tylko nieetyczne, ale przede wszystkim nielegalne – za cofanie licznika grożą w Polsce surowe konsekwencje karne, w tym kara pozbawienia wolności.
Eksperci radzą, aby podczas oględzin pojazdu w dzielnicach takich jak Podgórze czy Krowodrza, nie ograniczać się jedynie do sprawdzenia stanu lakieru. W przypadku aut elektrycznych kluczowa jest kondycja baterii, której degradacja jest bezpośrednio powiązana z rzeczywistym przebiegiem. Jeśli sprzedający unika wizyty w autoryzowanym serwisie lub odmawia podpięcia auta pod komputer diagnostyczny, powinno to zapalić czerwoną lampkę u każdego kupującego. Pamiętajmy, że inwestycja kilkuset złotych w profesjonalne sprawdzenie auta przed zakupem może uchronić nas przed wydatkiem rzędu kilkunastu tysięcy złotych na wymianę akumulatorów lub naprawy ukrytych wad.
Rynek motoryzacyjny staje się coraz bardziej cyfrowy, co sprzyja nowym formom oszustw. Bądźmy czujni i nie dajmy się skusić na „okazje”, które na pierwszy rzut oka wydają się zbyt piękne, by były prawdziwe. Sprawdzanie historii auta to dziś standard, który powinien być pierwszym krokiem przy poszukiwaniu czterech kółek na krakowskim rynku.
