W skrócie
- Kampania przed nadchodzącym referendum w Krakowie przybiera nieoczekiwany i kontrowersyjny obrót.
- W sieci pojawiły się wygenerowane przez sztuczną inteligencję materiały przedstawiające katastrofę budowlaną w samym centrum miasta.
- Działania sztabu PiS wywołały falę oburzenia wśród krakowian oraz lokalnych polityków innych opcji.
- Wykorzystanie technologii AI w walce politycznej budzi pytania o etykę i granice debaty publicznej.
Atmosfera przed zbliżającym się referendum w Krakowie staje się coraz bardziej napięta. Ostatnie dni przyniosły jednak zwrot akcji, którego nikt się nie spodziewał. W mediach społecznościowych zaczęły krążyć niepokojące grafiki i filmy, na których widać, jak słynne wieże Bazyliki Mariackiej ulegają zawaleniu. Obrazy, które na pierwszy rzut oka wyglądają na autentyczne nagrania z Rynku Głównego, okazały się być produktem zaawansowanej sztucznej inteligencji, wykorzystanej przez sztab Prawa i Sprawiedliwości w ramach kampanii referendalnej.
Użycie tak drastycznych wizualizacji ma być – zdaniem twórców – metaforą stanu, w jakim rzekomo znajduje się obecnie zarządzanie miastem pod obecnymi rządami. Jednakże forma przekazu, oparta na „fake newsach” wizualnych, wywołała ogromną falę krytyki. Mieszkańcy Krakowa, dla których Bazylika Mariacka jest nie tylko symbolem miasta, ale i obiektem o ogromnym znaczeniu historycznym i emocjonalnym, nie kryją swojego oburzenia. Wielu komentujących wskazuje, że straszenie mieszkańców wizją zniszczenia najważniejszych zabytków Krakowa to przekroczenie granicy dopuszczalnej debaty politycznej.
Eksperci od marketingu politycznego zauważają, że jest to jeden z pierwszych tak wyraźnych przypadków w Polsce, gdzie technologia deepfake lub wygenerowane przez AI obrazy służą do tak agresywnej agitacji w skali lokalnej. Sztabowcy PiS bronią się, twierdząc, że to jedynie „symboliczna ilustracja zagrożeń”, jednak prawnicy już teraz ostrzegają, że tego typu działania mogą wprowadzać w błąd opinię publiczną i naruszać dobra osobiste instytucji miejskich. Warto zaznaczyć, że sprawa dotyczy nie tylko samej technologii, ale przede wszystkim odpowiedzialności za treści, które w dobie cyfryzacji mogą w ułamku sekundy wywołać panikę lub dezinformację.
Sytuacja ta stawia przed krakowskimi wyborcami trudne pytanie o jakość kampanii referendalnej. Czy w pogoni za głosami wszystkie chwyty są dozwolone? Lokalne komitety wyborcze już zapowiadają złożenie wniosków o wyjaśnienie sprawy, a sprawa z „runięciem” wież Mariackich prawdopodobnie będzie miała swój finał nie tylko w dyskusjach na portalach społecznościowych, ale i w urzędowych pismach. Mieszkańcy Krakowa z niecierpliwością czekają na odpowiedź, czy w przyszłości debata o przyszłości miasta będzie opierać się na faktach, czy na wygenerowanych przez algorytmy wizjach katastroficznych.
